Pierwsze wyjście integracyjne za nami — i możemy śmiało powiedzieć: zaczęliśmy z przytupem
🚀 Naszą przygodę rozpoczęliśmy od gry terenowej, w której przenieśliśmy się do… 1984 roku. Misja była tajna, emocje – zupełnie jawne, a stawka wysoka: przejęcie kontroli nad operacją, o której (niestety 😉) nie możemy zdradzić zbyt wiele. Rywalizacja była zacięta, bo do walki stanęły dwa zespoły: kobiety vs mężczyźni.
👉 Na dowód strategicznego geniuszu — uchwycony moment, w którym kobieca drużyna mistrzowsko kamufluje się w terenie, skutecznie unikając wykrycia i broniąc swojej przewagi 😄
Wynik? Oficjalnie… nierozstrzygnięty. Nieoficjalnie – każdy wie swoje 😄
Meta gry zaprowadziła nas prosto na start spływu pontonowego, gdzie role nieco się odwróciły — stery (a właściwie wiosła) częściej przejmowali panowie. Duch zespołowości jednak nie opuszczał nikogo, a rzeka skutecznie weryfikowała nasze „strategiczne” decyzje.
Finał dnia? Klasyka integracji w najlepszym wydaniu: grill, ognisko, kiełbaski i… emocjonująca rozgrywka w bule. Bo nic tak nie łączy ludzi jak dobra zabawa, odrobina rywalizacji i zapach ogniska.
Dzięki wszystkim za energię, śmiech i świetną atmosferę — jeśli tak zaczynamy, to nie możemy się doczekać kolejnych wspólnych inicjatyw! 🔥




